Everest trek, wrzesień 2008

Regulamin forum
Netykieta to zbiór zasad zachowania się w Internecie a więc i na Forum Himalajetreking.pl.

1. Regulamin ten określa zasady świadczenia usługi drogą elektroniczną przez spółkę ARTICA, na rzecz użytkowników prowadzonego przez nią portalu internetowego Himalajetreking.pl, polegającej na umożliwieniu użytkownikom bezpłatnego uczestniczenia w Forum Himalajetreking.pl w celu wymiany informacji, komentarzy i opinii na różnorodne tematy zgodne z tematyką Forum Himalajetreking.pl.

2. Dostęp do serwisu Forum Himalajetreking.pl posiadają wszyscy użytkownicy publicznej sieci Internet. Ci z użytkowników, którzy założyli uprzednio konto w portalu internetowym Himalajetreking.pl mogą używać na stronach Forum Himalajetreking.pl zarezerwowanych dla nich loginów. ARTICA może uwarunkować umożliwienie zamieszczania wpisów na wybranych lub wszystkich kategoriach Forum Himalajetreking.pl od dokonania przez użytkowników uprzedniej rejestracji w portalu internetowym Himalajetreking.pl.

3. Uczestnik Forum Himalajetreking.pl publikuje swoje komentarze i opinie wyłącznie na własną odpowiedzialność. ARTICA nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treści zamieszczane przez uczestników na łamach Forum Himalajetreking.pl.

4. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników na łamach Forum Himalajetreking.pl treści sprzecznych z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej, czy też propagujących przemoc.

5. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników na łamach Forum Himalajetreking.pl treści uznanych powszechnie za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady Netykiety.

6. Niedopuszczalne jest również umieszczanie przez uczestników na łamach Forum Himalajetreking.pl przekazów reklamowych.

7. ARTICA zastrzega sobie prawo do usuwania treści, o których mowa w pkt. 4, 5 i 6 niniejszego regulaminu, jak również prawo do blokowania uczestnictwa w Forum Himalajetreking.pl w stosunku do osób naruszających w sposób notoryczny postanowienia pkt. 4, 5 i 6 regulaminu. Użytkownik zamieszczając wpis na stronie Forum Himalajetreking.pl przyjmuje do wiadomości, że ewentualne usunięcie przez ARTICA zamieszczonego przez niego wpisu jest równoznaczne z powiadomieniem go o zamiarze usunięcia wpisu ze względu na naruszenie postanowień pkt. 4, 5 i 6 regulaminu lub ze względu na wpłynięcie urzędowego zawiadomienia lub uzyskanie przez administratora Forum Himalajetreking.pl wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze zamieszczonego wpisu.

8. Przy publikacji zamieszczonego przez użytkownika wpisu ARTICA może publikować część adresu IP, z którego nastąpiło połączenie z serwerem portalu Himalajetreking.pl przy zamieszczaniu wpisu. ARTICA nie przekazuje, nie sprzedaje i nie użycza zgromadzonych danych użytkowników Forum Himalajetreking.pl innym osobom lub instytucjom, chyba że dzieje się to za wyraźną zgodą lub na życzenie użytkownika, którego dane dotyczą lub też na żądanie uprawnionych organów państwa na potrzeby prowadzonych przez nie postępowań.

9. ARTICA dołoży wszelkich starań w celu zapewnienia prawidłowego działania Forum Himalajetreking.pl oraz udzieli pomocy w rozwiązywaniu problemów dotyczących jego funkcjonowania.

10. ARTICA zastrzega sobie prawo do wyłączenia stron Forum Himalajetreking.pl z treści serwisu Himalajetreking.pl bez podawania przyczyn takiego działania.

11. Regulamin niniejszy obowiązuje od momentu jego opublikowania. ARTICA zastrzega sobie prawo do wprowadzania zmian w niniejszym regulaminie. Wszelkie zmiany stają się obowiązujące w momencie ich opublikowania na tej stronie.

Everest trek, wrzesień 2008

Postprzez Platek » 26 Wrz 2008, 09:49

"Im bardziej Puchatek zaglądał do dziury, tym bardziej nie było tam Prosiaczka" - takim mottem powitał mnie dziejszego poranka mój towarzysz podróży - Jurek. Zobaczymy co z tego wyniknie, na ile to zdanie, które powtarza bez przerwy, okaże się znaczące...
Zatem ruszamy, najpierw z Warszawy do Monachium, potem do Delhi i Kathmandu. To moja pierwsza wyprawa tego typu, Jurek wręcz przeciwnie - stary globtroter, po raz 3 w tym roku wybiera się do Nepalu, natomiast Himalaje odwiedził już również wcześniej. Cały czas mnie straszy, a to chorobą wysokościową, a to złą pogodą w górach, chociaż w rzeczywistości prawdziwy asortyment strachu pozostawia na dżunglę. Nosorożce, tygrysy, krokodyle i wszystko to, co trzeba złapać do ręki, kiedy cię ugryzie, by pokazać lekarzowi, co cię ukąsiło, należy jego stałego repertuaru, który uruchamia moją wyobraźnię. Zatem zanim wyruszyłem, już zostałem przygotowany na najgorsze. Mój plecak mógłby służyć za podręczną aptekę w każdej nepalskiej wiosce, chociaż jak się spodziewam, w rzeczywistości medykamenty i tak okażą się nieprzydatne i trzeba będzie się zwrócić do miejscowego szamana.
Humory dopisują, do wylotu z Warszawy jeszcze kilka godzin, może uda się - w ramach ekstremów obejrzeć wystawę prac Yoko Ono w Ujazdowie. Postanowiliśmy pisać tę ralecję z naszej trzytygodniowej wyprawy do Nepalu codziennie, na ile pozwolą możliwości. Do jutra w Kathmandu.
Platek
 
Posty: 26
Dołączenie: 17 Wrz 2008, 17:27

Re: Everest trek, wrzesień 2008

Postprzez Bogda » 26 Wrz 2008, 20:18

Życzę powodzenia, do jutra. :roll:
Bogda
 
Posty: 12
Dołączenie: 26 Wrz 2008, 20:16

Re: Everest trek, wrzesień 2008

Postprzez Platek » 27 Wrz 2008, 14:20

Lotnisko w Delhi. Wielka improwizacja. Zadnych informacji. Czeski film. Nie wiadomo, gdziesie udac, jaka brama na lot do Kathmandu. Obsluga sie usmiecha, my usmiechamy sie do obslugi..., ale orientacji w terenie to nie poprawia.
Szukamy restauracji, kawiarni, czegokolwiek, by sie posilic. Obsluga bezradnie rozklada ramiona - closed i usmiechaja sie dalej. Kilka dodatkowych usmiechow i okazuje sie, ze jednak jest kawiarnia. Pijemy kawe.
Dziewczyna w mundurze lokalizuje nas, jakby wiedziona szostym zmyslem, nanosi najakas tajemnicza kartke, zapewniajac, ze wie o naszym istnieniu i zawiadomi, kiedy zajdzie potrzeba, o locie do Kathmandu. W tym balaganie panuje jakas zadziwiajaca metoda i nadswiadomosc - oni wiedza o naszym istnieniu na tym lotnisku. Jurkowi zaczyna sie to coraz bardziej podobac, formuluje zasade: skoro tutaj nie ma Windowsa, nie ma sie co obawiac... Istniejemy dzieki temu, ze go brak!
Po szesciu godzinach oczekiwania i zamieszania jak z filmu Woody Allena, wreszcie zostajemy odprawieni. Lecimy! Cudowna zaloga, znakomite jedzenie na pokladzie. Dwie godziny w powietrzu przy pogodnym niebie. Widoki z marzen. Himalaje na horyzoncie. Ladujemy. Wizy (teraz juz 40 dolarow), znowu odprawa i bagaze... No wlasnie - sa! Radosc - rozstalismy sie z nimi wiele godzin temu, jeszcze w Warszawie. Czy sa w tej czesci swiata, czy gdzie indziej? - nie wiadomo. Dusze na ramieniu. Ale sa! Porywamy i w droge do hotelu. Tej drogi nie sposob opisac. Ruch lewostronny..., no co ja mowie, jaki tam lewostronny - kazdostronny! Ekwilibrystyka w kazdym tego slowa znaczeniu. Popisy w "Wojnach gwiezdnych" sa niczym w porownaniu z tym, co tu sie wyprawia na drodze. Kto tego nie widzial, nie przezyl, nie wie, co mam na mysli... Niechaj to bedzie jedna z zachet do przyjazdu w ten zakatek swiata. Pol godziny szalensta i jestesmy w samym centrum Kathmandu. Hotel Marsyangdi. Jurek otwiera swoj bagaz, ktory okazuje sie nie jego bagazem! Chwila konsternacji, mala panika, ale kontrolowana... I nagle pojawiaja sie Amerykanie i z radoscia oznajmiaja - O! nasz bagaz! Ten sam hotel, ten sam bagaz, tylko nie my jestesmy jego wlascicielami. Identyczne torby okazaly sie do tego stopnia blizniacze, ze nasze nieporozumienie zostaje pokryte smiechem. Tyle ze teraz trzeba po raz kolejny przemierzyc Kathmandu, by pojawic sie na lotnisku i odebrac ten nasz. Tym razem trasa zostaje pokonana na motorze, co jeszcze mocniej podnosi poziom adrenaliny przybyszom z Europy. Wszystko gra. Idziemy w miasto. Przed nami wieczor w Kathmandu. Do jutra.
Platek
 
Posty: 26
Dołączenie: 17 Wrz 2008, 17:27

Re: Everest trek, wrzesień 2008

Postprzez Bogda » 27 Wrz 2008, 16:47

Już zazdroszczę przygód, które dopiero przed Wami. Pozdrawiam :!:
Bogda
 
Posty: 12
Dołączenie: 26 Wrz 2008, 20:16

Re: Everest trek, wrzesień 2008

Postprzez Bogda » 27 Wrz 2008, 22:17

Złamania karku życzy Waldek!
Bogda
 
Posty: 12
Dołączenie: 26 Wrz 2008, 20:16

Re: Everest trek, wrzesień 2008

Postprzez Platek » 28 Wrz 2008, 06:15

Dzien drugi. Kathmandu wieczorem. Wieczorna taksowka w Kathmandu. Cos niebywalego. Safari przy tym, co tu sie wyprawia na ulicy, to betka. Tutejsze drogi trudno nazwac drogami - to raczej wertepy, tory z przeszkodami, szkola przetrwania dla odwaznych. I jakos nie widzimy wypadkow - nie do wiary! Nigdy jazda samochodem nie dostarczyla mi takich przezyc. Nie znaczy, ze tak szybko, znaczy raczej, ze to w ogole mozliwe... Tumult, chaos, obled graniczacy z wyczynami kamikaze, ale jakos to wszystko funkcjonuje. W Polsce w podobnej sytuacji wszyscy by sie pozabijali, byloby tysiac stluczek - tu nic. Wszyscy trabia jak szalency, przy ktorych trabiacy na ulicach swoich miast Wlosi to zaledwie amatorzy trabienia. Kierowcy z Kathmandu robia to znacznie namietniej, jakby sie nawolywali w ten sposob, to ich mowa zamknietego w aucie ciala. Klaksonowe dialogi, nawolywania, milosne uniesienia...
Kolacja w Boudhanath. Siedzimy na najwyzszym pietrze tybetanskiej restauracji z odlotowym widokiem na najwieksza stupe. Oczy Buddy zagladaja do naszego menu. Znakomite jedzenie i miejscowe piwo - rownie dobre. Pozniej powrot do hotelu na Thamelu (najbardziej ozywiona turystyczna dzielnica Kathmandu). Wreszcie mozna sie polozyc, po 28 godzinach podrozy. Keep sleeping...
Platek
 
Posty: 26
Dołączenie: 17 Wrz 2008, 17:27

Re: Everest trek, wrzesień 2008

Postprzez Platek » 28 Wrz 2008, 18:17

Dzien drugi w Kathamandu
Obowiazkowa wizyta w Pasupatinath; mistyczne miejsce dla kazdego nepalczyka. hinduistyczny zespol swiatynny. gdzie nad rzeka Bagmati odbywa sie obrzed palenia cial, robi wrazenie; gdy przybylismy akurat odbywal sie rytual ubierania, namaszczania i przygotowaywania 2 zmarlych na dalsza droge, niezapomniane wrazenie, choc raczej nie do opisywania, a juz zapewne nie w tym miejscu... Potem hospicjum Matki Teresy z Kalkuty. tylko pochylic glowy. Ofiara w tym miejscu staje sie koniecznoscia, caly blichtr swiata nagle staje sie czyms nieistotnym. Generalnie Pasupatinath jest miejscem, gdzie naocznie stykamy sie, wraz z calym swiatem gapiow, turystow robiacych zdjecia, ciekawskich, z ostatecznoscia. Wychodzimy stad nieco inni, choc nie zabraklo zdarzen humorystycznych: swieci mezowie, sadhu, ktorym turysci robia zdjecia, siedza w kontemplacyjnych pozach, jakby polaczeni z ostatecznoscia, az nagle jeden z nich, ten naczelny, siedzacy najwyzej, wyjmuje telefon komorkowy, odbiera, rozmawia, potem sam dzwoni... Jurek stwierdza, ze zapewne ma bezposredni kontakt z Siwa. Widac niektorzy znaja zastrzezony numer do Najwyzszego... Niemniej wrazenie raczej komiczne nizeli ostateczne. Potem zobaczylismy, ze swieci mezowie namietnie pala takze papierosy. Ale moze to nie ma w ostatecznym rachunku znaczenia ?
Swajambhunath, Monkey Te[/b]mple, znakomite miejsce w najwyzszym punkcie miasta. Klimat jak z basni. Pniemy sie w gore. Na szczycie widok na cale Kathmandu, panorama robi wrazenie, ale przede wszystkim wrazenie robi sama swiatynia.
Dziedzince, posagi Buddy, snujaca sie bez przerwy muzyka, Om Mani Padme Hum, cudowna mantra, ktora sprawia, ze jestesmy kupieni ostatecznie... Nie chce sie stad odchodzic. Wprawdzie miejsce to stalo sie juz w duzej mierze komercyjne, wiele straganow, na jednym z dziedzincow mlodzi chlopcy graja w tenisa stolowego, ale dla przybysza z Europy i tak jest tu jak na innej planecie. Wzruszenie nieklamane. Malpy, makaki, oczywiscie sa takze, bardzo opiekuncze wobec mlodych, tylko brac przyklad... Budda, malpy i ptaki tworza tutaj zwiazek nieba z ziemia...
Jeszcze jutro w Kathmandu, pojutrze juz w gory...
Platek
 
Posty: 26
Dołączenie: 17 Wrz 2008, 17:27

Re: Everest trek, wrzesień 2008

Postprzez Bogda » 28 Wrz 2008, 21:47

Czytamy namiętnie ze znajomymi te relacje i tylko zazdrościmy. :)
Bogda
 
Posty: 12
Dołączenie: 26 Wrz 2008, 20:16

Re: Everest trek, wrzesień 2008

Postprzez agnieszka » 29 Wrz 2008, 13:10

Płatku, bardzo fajne są te Twoje relacje.Zanim polecicie do Lukli sprawdźcie proszę, czy ten "papierowy" samolocik ma oba skrzydła.
Po drodze do Namche Bazaar serwują niedogotowane ziemniaki ( Jurek wie gdzie i co się po tym dzieje! ).Mam nadzieję, że jak dojdziecie do Tengboche, to nadal bedziecie słyszeć piękną muzykę jak w Monkey Temple w Kathmandu.Ja tam słyszałam tylko głosy z zaświatów ale wtedy było -10 stopni, co Wam teraz nie grozi.Poza tym Jurek na takie dolegliwości też ma swoje sposoby :-)
Całuję Was mocno
Agnieszka
agnieszka
 
Posty: 9
Dołączenie: 29 Wrz 2008, 11:10

Re: Everest trek, wrzesień 2008

Postprzez Platek » 30 Wrz 2008, 06:55

Wczorajszy dzien bez relacji. Internet zawodl w Kathandu. Teraz piszemy z Lukli, 2850 npm. Bajkowo. Pogoda genialna, az za dobra... Wczoraj w Bhaktapur, miasto odlegle 16 km. od Kathmandu. Wspaniale. Najwiekszy zespol swiatynny w Nepalu i najlepiej zachowane sredniowieczne miasto w panstwie. Oczywiscie mnostwo zdjec. Potem przygoda z malym nepalskim chlopcem, ktory moglby byc angielskim lordem. Jurek kupil mu kilka ksiazek, na zachete, aby sie uczyl. Maly zostanie chirurgiem - tak obiecywal.
Nie mam pewnosci, czy te informacje uda sie przeslac, jako ze internet robi sobie ze mna niezle figle. Pozdrawiamy i sciskamy Bogusie, Agnieszke, Ole, Lukasza i Piotra. Krzysztof, Jurek
Platek
 
Posty: 26
Dołączenie: 17 Wrz 2008, 17:27

Następna

Powróć do Relacje z trekkingów. NA ŻYWO!

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron